czwartek 29 lutego 2024     Lutosław, Roman, Teofil
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Andrzej Trzaskowski BLOG

« powrót
Gdy myślę o Dniu Matki
Gdy myślę o Dniu Matki i o losie, który nierozerwalnie związał moją rodzinę z tym miastem, to myślę przede wszystkim o mojej Matce, pionierce Gorzowa, Janinie.

Pochodziła z podlubelskiej wsi, z wielodzietnej, zamożnej jak na tamte czasy rodziny, z ojca Władysława, którego trzy kolejne żony powiększały gromadkę wspólnie wychowujących się dzieci.
Jeszcze przed wojną, jako pełnoletnia już piękna panna, wyjechała do niedalekiej przecież Warszawy, aby kształcić się w zawodzie pralniczym.
Tam też szybko wyszła za Smolika, zamożnego właściciela szlifierni kryształów, który po wkroczeniu do Warszawy Niemców w 1939 roku - jako zdeklarowany komunista - został zesłany do KL Brzezinka i tam stracony. Na niewiele zdały się podejmowane przez matkę próby oswobodzenia męża, przekupienie Niemców kryształami…

Mama wyszła powtórnie za mąż, za Trzaskowskiego, członka niemieckiej, zasiedziałej od pokoleń w Warszawie, rodziny. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, okupant zażądał od męża mamy podpisania tzw. Volkslisty”. Odmówił, argumentując, że przecież wiadomym kim jest i żądanie podpisania takiej listy uważa za nadużycie. Jako tzw. element niepewny został zesłany do pracy w Berlinie, a Mama (będąca już w ciąży) pojechała razem z nim. Tam też przebywała do czasu aż do Berlina wkroczyli Rosjanie. Rozpoczęło się zdobywanie Berlina - ulica po ulicy, dom po domu…

Na podwórko domu, zamieszkiwanego przez Polki zesłane do Berlina, wkroczyli żołnierze rosyjscy. Mąż Matki przebywał tam, razem z kobietami, na podwórku. Na pytanie Rosjan „kto ty?” chciał – zgodnie z prawdą wyjaśnić i zaczął: „ja Niemiec, ale…”. Nie było czasu na „ale”… „Dawaj pad stienku!” i padły strzały…
Mama będąc w końcowym miesiącu ciąży, widząc to, będąc w szoku, zaczęła rodzić… Tak przyszedł na świat jej pierwszy syn Tomasz. Ukrywała go w czasie pożogi berlińskiej dobra Niemka, aż do końca wojny. Tomasz, jeszcze długo po wojnie utrzymywał z nią kontakt…

Krótko przez formalną kapitulacją Niemiec mama wzięła dwumiesięcznego syna na ręce i poszła pieszo do Polski. Młoda, 25-letnia dziewczyna, z dzieckiem na ręku… Nigdy nie chciała mówić o tym co ją po drodze spotkało…

Tak dotarła do Gorzowa mając nadzieję na to, że znajdzie możliwość powrotu do swojego domu, do Warszawy… Spotkała jednak mojego ojca, zbliżyli się, pobrali. Mama – jako tzw. „wykwalifikowana siła fachowa” – przejęła po wysiedlonym, niemieckim właścicielu pralnię/farbiarnię, wpierw na ulicy Młyńskiej, a później na Dworcowej.

Roboty było huk. Zlecenia od formującego się polskiego wojska, nowopowstających szpitali, osób prywatnych, którzy to chcieli „fasowane” drelichy farbować na kolor „khaki”, na wzór modnych wtedy drelichów, w których powracali „chłopcy od Andersa”.
I tutaj ciekawostka, historia jakby żywcem wyjęta z przedwojennej komedii. Interes szedł znakomicie, aż do czasu, kiedy „khaki farba” się skończyła. I nie sposób było przygotować jej nową partię. Bo mama wpadła na właściwy, poszukiwany kolor przypadkiem, mieszając farby, ale mieszanych proporcji, kolorów nie zanotowała… I tak się „khaki” eldorado skończyło…

Zaraz potem zaczęły się tzw. domiary wobec niepożądanej ustrojowo „prywatnej inicjatywy” i prywatną pralnię/farbiarnię mamy, dekretem Bieruta, przekształcono w Spółdzielnię Pralniczo-Farbiarską „Warta”, której to kierowanie, tymczasowo, powierzono dawnej właścicielce. Na marginesie: działa ona do dzisiaj w niezmienionej formule – jako Spółdzielnia „Pralex”...

Mam odeszła ze Spółdzielni, oszczędności zżarła wymiana pieniędzy, więc zaczęła pracować na trzy zmiany „na maszynach we Włóknie”, bo dzieciom – w międzyczasie urodziła się moja siostra Elżbieta, a zaraz po niej i ja - trzeba było dać jeść, ubrać, posłać do przedszkola, do szkoły, a mąż, ojciec dwojga narodzonych już w Gorzowie dzieci, wywędrował gdzieś w świat. Za przygodą…

Na szczęście mama zapraszała do Gorzowa swoje dorosłe już i dorastające rodzeństwo ze wsi pod Lublinem, bo przecież w Gorzowie mieli jej opiekę i ułatwiony start w dorosłe życie. W porywach pamiętam 3 wujków i trzy ciotki… Nie była już sama. Stanowili zwartą, dużą rodzinę, odwiedzającą się często, wspierającą siebie nawzajem.

Zostały mi w pamięci obrazki z dzieciństwa, kiedy to nastoletnie jeszcze wtedy ciotki na zmianę odbierały nas (mnie i siostrę) z przedszkola na Jerzego (za Wartą) i ciągnęły nas mroźną zimą na sankach, do domu, na Podmiejską. I to szczęście wypełniające małe moje serce, kiedy to widziałem wreszcie ze skrzyżowania Warszawskiej i Podmiejskiej oświetlone, oczekujące nas, ciepłe okna „stołowego”… A w nim… MAMA.

Andrzej Trzaskowski

26 maja 2020 12:42, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Yes Biżuteria" Sp. z o.o. Sklep "Yes"

ul. Górczyńska 23, Gorzów Wlkp.
tel. 95 729 68 70
branża: Jubilerstwo - detal <czytaj dalej>
"Jon-Bud" Michał Jonasz

ul. Słoneczna 3, Gorzów Wlkp.
tel. 603 267 427
branża: Budowlane usługi - wykańczanie wnętrz <czytaj dalej>
Centrum Języka Angielskiego Agnieszka Piotrowska

ul. Wyczółkowskiego 26 l. 16, Gorzów Wlkp.
tel. 95 729 26 03
branża: Tłumacze <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« luty 2024 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Gminna Biblioteka Publiczna w Bogdańcu organizuje konkurs fotograficzny „Bogdaniec - <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 4c.jpg
admin ego:
E-papierosy – plaga w polskich szkołach
E-papierosy są już najpopularniejszą używką nikotynową wśród młodzieży w wieku ... <czytaj dalej>
admin ego:
Dziewiąty cud świata
Wracamy na ścieżki Bohuslänu położonego nad cieśniną Skagerrak w północno-zachodniej ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Ochrona zdrowia w niebezpieczeństwie
W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się ataki na jednostki ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Czy jest takie zapotrzebowanie pasażerów?
Czy tylko fani komunikacji kolejowej lobbują że by im sie takie coś marzyło?

Mieszkam <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Nooo, rewelka!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_8262:
Słowo " Wielkopolski" kojarzy się z terenami gdzie szanuje się pracę, chce się bogacić, postępować wg pewnych zasad i bycia zdyscyp <czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
Urodziłem się w Gorzowie Wielkopolskim i w Wielkopolskim chciałbym umrzeć. Tak do wczoraj myślałem. Ale skoro mogłem zmienić nazwisko, to i na <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej