środa 21 lutego 2024     Eleonora, Feliks, Kiejstus
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Andrzej Trzaskowski BLOG

« powrót
Podmiejska – ulica mojego dzieciństwa
To są moje wspomnienia z ulicy, na której się wychowałem, z której jechało się tramwajem i szło pieszo „do miasta”. Nie od rzeczy nazywała się wtedy (a i teraz) Podmiejska…

Mieszkałem na niej (świadomie) od 1952 roku, w bloku wielorodzinnym z przesiedleńcami z Kresów, z okolic Drohobycza. To był poniemiecki względnie nowy blok, z łazienkami w niektórych większych mieszkaniach, z dużym podwórkiem, na którym pośrodku stała pompa abisynka, była też obszerna stodoła i obory. Sąsiedzi mieli pola uprawne, konia, krowy, „parsiuki”, kury… Sielanka.

Była i „górka” nad podwórkiem, nasze dziecięce królestwo z gołębnikiem, bieżniami, miejscami do skoku w dal, wzwyż, do trójskoku nawet. I to wszystko pobudowane naszymi dziecięcymi rękami pod kierownictwem najbardziej uzdolnionego technicznie, trochę od nas starszego Staszka Świrniaka, który też uczył się grać na skrzypcach.

Na tym podwórku rozgrywały się często sceny mogące być pierwowzorem tych filmowych, powtórzonych w „Samych Swoich” kłótni sąsiedzkich. Bo zasiedlone rodziny były skonfliktowane już na Kresach i przywiozły ze sobą swoje dawne swary, którymi żyło już tutaj całe nasze podwórko. Ale to nie przeszkadzało im godzić się i solidarnie działać w chwilach zagrożenia.

Dzieci z naszego podwórka pomagały latem w żniwach sąsiadom, tym którzy mieli pola uprawne w miejscu gdzie dzisiaj PKS Na Podmiejskiej, a także na Pomorskiej, naprzeciw dzisiejszego Intermarche, tam gdzie teraz bloki mieszkalne. I przy jesiennych omłotach poniemiecką młocarnią. Pomagałem i ja za nic, ot tak, a właściwie za możliwość przejechania się na pole, na ich koniu, na „Kubusiu”. No i częste odganianie i przyganianie krów do pastucha, który gnał całe stado krów na pastwisko nad Wartą. A to znów za możliwość przejechania się rowerem, pod ramę, ale jednak. Jaka to była uciecha, jaka frajda!

Na ulicy wszyscy się znali, a już dzieci wiedziały wszystko o sobie, o swoich rodzinach. Chodziliśmy przecież do tego samego kościoła, do tej samej szkoły, bawiliśmy się razem po szkole. Latem grało się w piłkę, w palanta, kiczkę, pikuty, w upalne letnie dni kąpaliśmy się na kanale obok OTL-u za torami kolejowymi, czy w jeziorku na wylewach, albo (ale już z rodzicami) na wysepkach, nad Wartą.
A zimą sanki! Zjeżdżało się z Bocznej Podmiejskiej, z samej góry obok ostatniego domu przed górką, stamtąd gdzie teraz supermarket „Biedronka” aż na ulicę obok poniemieckiego cmentarza, gdzie teraz Sala Królestwa Świadków Jehowy. Na łyżwy, na hokeja chodziło się na wylewy Warty. Się działo!
I była jeszcze jedna ulica Boczna Podmiejska, trochę dalej, ta którą chodziło się w zielone, „na baraki”, gdzie wśród pól uprawnych i ogrodów był w dolince stawek, „wysepka miłości” obok której schodziło się na Warszawską, na „Koński Targ” – tam gdzie teraz Osiedle Parkowe.

W roku 1956 do nowo wybudowanych – w miejsce zburzonych poniemieckich – domów wprowadzili się repatrianci zza Buga: Wonatowscy, Samojłowicze, Hołowacze – często mówiący słabo po polsku. Przybyło nam zabaw, bo ich dzieci przywiozły ze sobą swoje gry i zabawy, w które i my chętnie graliśmy. I to ich obce nam „paszli!”, kiedy to rozpoczynało się kolejną wyprawę, przygodę!

Szczęśliwe dzieciństwo… Ale i parę nieszczęść, niestety. „Niuśkowi” i Andrzejowi Ch. tramwaj uciął stopy, paru z nas się topiło na Kanale, w Warcie. Tramwaj się wykoleił i wjechał w bramę gospodarstwa rolnego na rogu Warszawskiej i Podmiejskiej – tam gdzie teraz Stacja Paliw, a o którym to miejscu „pani” w szkole mówiła nam, dzieciom, że ona nie, ale my, dzieci doczekamy, że w tym miejscu będzie lotnisko. Nie doczekaliśmy i my…

Ale były i inne, zawinione nieszczęścia. Moi koledzy z ulicy - Andrzej K. i Marek W. - zabili nieznajomego nad Wartą i wylądowali na parę lat w więzieniu. Mój ojciec wywędrował, z kolegą z „bankowego bloku” na początku Warszawskiej do Wrocławia, a i ja zacząłem mieć kłopoty ze sobą, z kolejną szkołą, z odosobnieniem będącym konsekwencją popełnianych młodzieńczych błędów.

Zlikwidowano Wylęgarnię Drobiu na górce za „żółtym blokiem”, gdzie to mieszkali Olczyki, Jermaki, Pazdany, Kołodzieje i „Niusiek” Wogórko. I wyprowadzili się kierujący tą Wylęgarnią państwo Staroniowie, a z nimi nasi rówieśnicy Lidka i Czesiek. Pozostały po nich u mnie poniemieckie taśmy filmowe (8 mm?) obrazujące przedwojenny Landsberg a.d. Warthe. Żal, zawieruszyły się dawno temu przy kolejnych przeprowadzkach, niezadbane, wtedy nikomu nie przydatne, a teraz jakże bym nimi ucieszył regionalistę Roberta Piotrowskiego. Cóż…

I tak pomału, po kolei ubywało „starej wiary”… A i Podmiejska się zmieniała. Wycięto rosnące po prawej stronie jarzębiny, poszerzono ulicę, uporządkowano chodniki. Przybyło nowych bloków zbudowanych w miejscu starej, zburzonej niemieckiej fabryki, w której ruinach znajdywaliśmy karbid do samopałów, tam gdzie był podziemny kanał zamknięty bramą, za którą było ostrzeżenie „trzy kroki – śmierć” i którym to kanałem (jestem do dziś o tym przekonany) przeszedłem z siostrą Elką pod Wartą, do przedszkola na Jerzego.

Ulica Podmiejska - niby ta sama, ale jakże teraz odmienna. Świat, który przeminął…

Rozpoczynała się, w latach 50. XX wieku, obszerną stodołą Berdowskich po lewej stronie (patrząc od Warty), na której miejscu, po wyburzeniu, był najbliższy nam sklep spożywczy obok przystanku tramwajowego. A kończąca się po prawe stronie - za zakrętem w ulicę Pomorską, w stronę Santoka - zaraz za poniemieckimi willami (gdzie mieszkali Leszczyńscy, Berdowscy, Hutnikiewiczowie, trener Borowy…) tablicą z napisem „koniec miasta”.

A dalej to już tylko była aleja czereśniowa wiodąca wśród pól do Wawrowa i gdzieś tam w połowie drogi gospodarstwa ogrodnicze Świątkowskich i Buchmietów, skąd zimą wyruszał nasz kulig kończący się aż przy kościele Świętego Krzyża, koło Szpitala, na Warszawskiej.

Dużo tego, a w pamięci pozostało jeszcze więcej. Ale czy to moje wspominanie dawnego, powojennego Gorzowa zainteresuje dzisiaj kogokolwiek? I jak te przywoływane nazwiska, fakty, wskazywanie miejsc zamieszkania mają się do obowiązującej teraz ustawy RODO? Będę na jej rozliczony wspominając czasy i nazwiska sprzed ponad (!) półwiecza? Nie wiem. Ale powspominać czasem warto…

Andrzej Trzaskowski

23 sierpnia 2022 08:17, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Można zdobyć małe granty
- Z małych grantów skorzystało już wiele fundacji, stowarzyszeń i samorządów. Współpraca transgraniczna jest dla nas bardzo ważna – zapewnia ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Dla przedsiębiorców
Jak osiągnąć sukces w biznesie? Na początek – mentoring! Jak zbudować dobry biznes i markę osobistą oraz własne social media? Jak ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Transport-Gorzów" Maciek Scania

ul. WybickiegoGorzów Wlkp.,
tel. 693 818 517
branża: Transport samochodowy <czytaj dalej>
"Adas" Sp. z o.o.

ul. Szarych Szeregów 1 a, Gorzów Wlkp.
tel. 669 518 518
branża: Odzież - detal <czytaj dalej>
"Com-Art" Systemy Alarmowe

ul. Traugutta 4c, 66-400 Gorzów Wlkp
tel. 502 585 890; 605 323 776
branża: Alarmowe systemy - instalacja <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« luty 2024 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Gminna Biblioteka Publiczna w Bogdańcu organizuje konkurs fotograficzny „Bogdaniec - <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - plywanie.jpg
admin ego:
Dają wsparcie. Nie trzeba skierowania
Wyjdź z domu i przyjdź do nas, czekamy na Ciebie ... <czytaj dalej>
admin ego:
Uroki szwedzkiego krajobrazu
Kiedy pogoda szaro-bura i zapłakana, kurtka przemoczona, a parasol prawie ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Ochrona zdrowia w niebezpieczeństwie
W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się ataki na jednostki ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
W sprawie sztucznej inteligencji
Koniec negocjacji w sprawie unijnego AI Act. Ostateczną treść poznamy ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_9422:
Inteligentni mieszkańcy nie wybiorą developera
Bo chcą tanio płacić raty kredytów i najmu. I to jest największym problemem
Trzeba nie <czytaj dalej>
Zawarcianin bez kładki:
Woźniak, twój czas minął. Nic dobrego nie zrobiłeś tylko hop tu, hop tam. Wiarygodny nie jesteś. <czytaj dalej>
Anonim_9674:
Pełne poparcie, brak tylko krótkiego komunikatu, jak nie zrobicie tego w 3 lata to następny sejmik wybieramy w zachodniopomorskim. A 3 LTA TO KUPA <czytaj dalej>
Maria:
Cudowny Duet.Duma rozpiera że Obaj muzycy mocno powiązani z Gorzowe..Brawo. Piękna sesja zdjęciowa. <czytaj dalej>
Zawarcianin bez kładki:
Ceny, ceny. Jesteście tak drodzy, nie wspomnę o lanserskim żarciu, że wyjście na taką kulturę dla 3 osobowej rodziny to kwota, za jaką robimy <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej