sobota 19 czerwca 2021     Gerwazy, Protazy, Julianna
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej

szukaj    szukaj szukaj
Hanna Kaup BLOG

« powrót
Miejsce, do którego coraz rzadziej zagląda człowiek
eGorzowska - 10778_ZDRqooU0UMLrpYNLkxdQ.jpg

- Niech pani pojedzie do Podjenina. Tam jest piękny kościółek, który widać z daleka, i spory poniemiecki cmentarz. Proszę go zobaczyć – powiedział do mnie kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy w Krzyszczynce, miłośnik historii gminy Bogdaniec Rafał Deptuła. Pojechałam.

Wiosna tego roku kapryśna, więc wyłuskuję z kalendarza słoneczne dni jak ziarna spośród plew. 9 kwietnia wybrałam się do Podjenina. W słońcu obserwowałam szybujące pod niebem i żerujące na polach bociany, żurawie czy czaple. Przystawałam naprzeciwko szukających pożywienia saren, które bacznie mnie obserwowały, gotowe do ucieczki.

Do Podjenina można dotrzeć różnymi drogami. Ja z Gorzowa, przez Bogdaniec wjechałam do Kwiatkowic, przed mostkiem skręciłam w prawo i wkrótce widziałam już wieżę kościoła. „To tam” – pomyślałam.



Cmentarz

Auto postawiłam przy polnej drodze, między pastwiskami dla bydła. Mijając stary mur, zobaczyłam, że jest częściowo rozwalony. Jakiś rudy jegomość siedział tam w zaroślach i pożerał swoją zdobycz. Po chwili uciekł. Ruszyłam w tym kierunku. Przyroda jeszcze się nie rozszalała, więc poprzez otaczające kościół cmentarne chaszcze przedzierałam się w poszukiwaniu śladów tych, którzy zostali tu pochowani wiek czy dwa temu. Gdyby nie zieleń mchów i wiosennych kwiatów, miejsce wyglądałoby jak z filmu grozy.

Zadziwiła mnie spora liczba metalowych tablic pamiątkowych, które wciąż wiszą na wewnętrznych ścianach okalającego teren muru, a także liczne pozostałości charakterystycznych metalowych ogrodzeń poszczególnych kwater. Takich misternie kutych elementów już się prawie nie spotyka, bo w minionych latach nie tylko złomiarze zrobili swoje. Było przyzwolenie na rozkradanie tego, co zostawili tu po sobie niemieccy przodkowie.

Niestety, czas i natura nie próżnują. Dziś wiele grobów zapada się, z wielu wyrastają drzewa, rozsadzając kamienne tumby, ziemię przykrywają dywany bluszczu i kwitnących teraz szafirowych cebulic, a pasące się za murem bydło, niszczy go, ocierając się, czochrając i uderzając rogami.







Kościół

Nie liczyłam na to, że wejdę do kościoła, bo w ostatnim czasie tylko raz zdarzyło mi się trafić w zwykły dzień na otwarte drzwi świątyni. Było to w Czelinie, w gminie Mieszkowice, gdy z Marią i Bogdanem Gontami pojechaliśmy do Siekierek. Gdy jednak w starych drewnianych odrzwiach ujrzałam wystający z zamku równie stary klucz, wiedziałam, że nie może być tu przypadkiem. Był zaproszeniem do wejścia, więc weszłam, na wszelki wypadek zabierając go ze sobą, by jakiś żartowniś nie zechciał zrobić mi psikusa.



W kościele było chłodno, wiatr co chwilę trzaskał drzwiami, wydawało mi się, że jeśli nawet nikt mnie nie śledzi, to przynajmniej jakiś ptak znalazł tu sobie schronienie. Chłód wzmagała stara posadzka. Wnętrze dość surowe, z neogotyckimi elementami rzeźb i architektury – kościół zbudowano w 1865 r. – na ścianach droga krzyżowa, a na podłodze prawdziwe cacko, które dziś zdarza się wyjątkowo rzadko – w dwóch rzędach numerowane ławki. Do tego sklepienie, obudowa organ i empora chóru – tak samo drewniane – a pod nim służące za zakrystię niewielkie pomieszczenie z podwójnym wyjściem, jednym bocznym, drugim – na wprost skromnego ołtarza, który tworzy figura Najświętszej Maryi Panny. Widać, że ktoś dba o to miejsce, bo wszędzie stoją świeże kwiaty.
Za przedsionkiem, z obu stron głównych drzwi schody. Prowadzą na chór. Tam drewniana podłoga z wyraźnymi ubytkami. Największe wrażenie robią organy – zdobione m.in. motywami uskrzydlonych głów aniołów (putta) – i ukryty za drzwiczkami stół gry. Nie wiem, czy ktoś jeszcze do niego zasiada, ale napisy na gałkach traktury wciąż w niemieckim gotyku. Z góry wnętrze kościoła wydaje się jeszcze skromniejsze.



Pani Henryka
Przez stare okna, w których brak witraży, dostrzegłam postać kobiety. Szła między rzędami przykościelnego cmentarzyka. Poznałyśmy się, gdy opuściłam wnętrze świątyni. 72-letnia Henryka Trzaskowska jest tu kościelną – tak o sobie mówi. Jej rodzice po II wojnie światowej zostali do Podjenina przesiedleni z Janowa Lubelskiego. Tam jeszcze urodził się jej starszy brat, który nie żyje, ale ona już w tej wsi, której nigdy nie opuściła. Jest samotna, bo młodszy brat też odszedł.
– Co tydzień tu przychodzę, a i w tygodniu idę sprawdzić, czy kwiatki nie zwiędły, czy wody dolać, a jak są święta, to w ogóle wszystko robię. Opiekuję się, bo ludzie nie wiedzą, jak przygotować kościół. Już może ze 30 lat tu służę, więc wiem wszystko. Miejscem pod samym krzyżem cały rok się opiekuję, bo trzeba posadzić kwiatki, trzeba podlać, a ludzie nie chcą tego robić ani sprzątać. Jakieś kolejki są, ale to tak z musu, a ja i tak potrzebuję wejść, by wiedzieć, jak co wygląda, jaki na święto ornat, jakie obrusy. Wszystko to już ja – relacjonowała. – Nasz kościół jest filialny. Msze odbywają się co sobotę, a w święta normalnie jak wszędzie po kościółkach. Proboszcz z Bogdańca przyjeżdża, ale on już biedny, trochę podupadł. No i teraz – jak ten wirus jest – to mało wiernych, bo ludzie się boją bardzo. A ja organizuję i Majowe, organizuję Gorzkie Żale, Drogę Krzyżową. Mam takiego chłopca Dawidka. Ile on ma? Chyba z 13 lat. Nie wiem, czy nie zostanie kapłanem, tak mi wszystko pomaga, taki fajny.

Pani Henryka z rozrzewnieniem wspomina odpusty filialne z 15 sierpnia.
– W Matki Boskiej Zielnej zawsze było tu pięknie. Teraz procesje są zabronione, a kiedyś byłam w zespole i cały zespół grał. I tyle tu ludu było w tym kościele. Teraz ciężko, ciężko, a ludzie się wystraszyli, nie chcą przychodzić. Proboszcz przyjeżdża, co sobotę, bo nie może więcej, ale też słabiutki już. Mamy kościół piękny, ale remontu nie ma. Wcześniej był (pierwszy w 1913, drugi w 2014 r. – dop. mój), wieża została przełożona, misterium nad tym zrobili, ale co z tego? Te okna i wszystko popękane. Ja patrzę, a w kościele wróbel lata po ławkach i trzeba to myć – mówi z troską w głosie.

Ton głosu pani Henryki nie jest tonem skargi, a z jej oczu bije ciepło i dobro. Kiedy słyszy te słowa ode mnie, odpowiada: – Kochanie, bo tak mówią o mnie, a ja po prostu łaski mam bardzo wielkie u Boga. On jest miłosierny. Ludzie mnie proszą o modlitwę, o pokój w domach. Ja nie wiem, ale wysłuchana zawsze jestem, bo ja oddałam się Maryi i Jezusowi od młodych lat. I to prawda, że: „Przez (dziś „bez” – dop. mój HK) Boga ani do proga”. Żeby człowiek miał złoto, ono na nic, jak zdrowia nie ma. A ludzie tego nie doceniają – podkreśla.



Przeszłość

Henryka Trzaskowska dogląda też grobów bliskich, które z innymi tworzą już polski cmentarz na niewielkiej części terenu przy kościele. Wokół wiele poniemieckich śladów. Kobieta pamięta to miejsce z czasów dzieciństwa.
– Inaczej cmentarz wyglądał. Dawno to było. Tak jakoś jeszcze za księdza Zdzisława Wenka – on w Rokitnie pochowany – to wiesz, kochana, jak to ludzie, a to może bramkę wezmą, a może to i tak dzisiaj zostało. Nie ma komu o to zadbać – kończy.

I dlatego, że brak ręki gospodarza, wszystko powoli niszczeje i zarasta. Niektóre metalowe ogrodzenia wżarły się w pnie drzew i pozostaną tam, dopóki te nie zmurszeją. Na ścianach muru można jeszcze odczytać niektóre inskrypcje na pamiątkowych tablicach. Po prawej stronie od bocznego wejścia rzuca się w oczy jedyna nienaruszona, upamiętniająca młodą dziewczynę.



Stoję w tym miejscu i wyobrażam sobie, że 96 lat temu, w mroźny poniedziałek 28 grudnia 1925 r., rodzina 15-letniej Erny przeżywała tragedię jej śmierci, a potem żegnała ją w bólu, być może w ostatnim dniu roku, by nie przenosić nieszczęścia na kolejny. Widzę kondukt żałobników, pochylonych w bólu rodziców i czuję ten przenikający smutek żałoby. Z widniejącej do dziś tablicy odczytuję tekst, który w wolnym tłumaczeniu brzmi: „Tu spoczywa w Bogu nasza jedyna, pełna pokładanych w nią nadziei córka, moja wierna siostra, Erna Müller. Byłaś podporą dla rodziców i brata, naszą dumą i radością. Ale Bóg pokochał cię bardziej. DO WIDZENIA pociesza rozdarte serca.”

Kończy się moja wizyta w Podjeninie w ten piękny kwietniowy dzień. Wręczam jeszcze pani Helenie najnowsze wydanie „Wieści z Bogdańca” i odjeżdżam wypełniona myślami o niestałości świata tego, a jednocześnie w nadziei, że jeszcze kiedyś zobaczę tę samotną strażniczkę miejsca ukrytego wśród łąk i pól, do którego coraz rzadziej zagląda człowiek.

Tekst i foto Hanna Kaup

Więcej zdjęć starego cmentarza i jego otoczenia zobaczysz tu:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,galeria,0,0,2021-04-12_Podjenin_1,

Więcej zdjęc z kościoła zobaczysz tu:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,galeria,0,0,2021-04-12_Podjenin_2,

 


12 kwietnia 2021 10:07, Hanna Kaup
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Przełom w modernizacji energetycznej
Gorzów przygotowuje nowatorski projekt modernizacji energetycznej 18 budynków użyteczności publicznej w mieście. Modernizacja ma zostać przeprowadzona w formule PPP. Partner ... <czytaj dalej>
Odpust w Rokitnie
Publikujemy program odpustu ku czci Najświętszej Maryi Panny z Rokitna w Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. 14-20 czerwca 2021 ... <czytaj dalej>
Absolutorium dla prezydenta
Prezydent Gorzowa Wielkopolskiego Jacek Wójcicki otrzymał absolutorium za wykonanie budżetu za 2020 rok. Radni uchwałę w tej sprawie przegłosowali jednogłośnie. Podczas sesji ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Szmyt Jadwiga Sklep Odzieżowy

ul. Mieszka I 12 a, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 50 85
branża: Odzież - detal <czytaj dalej>

Kalendarium eventów
« czerwiec 2021 »
P W Ś C P S N
 
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
    
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
Sfotografuj Gorzów
Muzeum Lubuskie im. J. Dekerta zaprasza do udziału w konkursie <czytaj dalej>
Eko autobusy według najmłodszych
„Chodź, pomaluj … eko-autobusy” to konkurs skierowany do uczniów klas <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - plywanie.jpg
Hanna Kaup:
Byłam gościem niemuralowego podwórka
Właściwie nie wiem, czy powinnam pisać ten tekst, bo to ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Po nas choćby i... solary
Gorick, Gorik, Gorka, Gorkow, Gorcke, Gurkow – to dawne nazwy ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Tu chodzi o porządek
Na rynku ukazała się publikacja „Miejsca składowania odpadów. Poradnik dla ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
A może system depozytowy?
Jak wynika z badań opinii publicznej zrealizowanych na potrzeby kampanii ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Miejscowy:
Bardzo się cieszę, ze podpisano taki traktat. Liczyłem, że przez okres tak długi będzie się poprawiał klimat do współpracy i integracji. Ale <czytaj dalej>
Anonim_3689:
Może sam wróć i naucz się czytać i rozumieć to, co czytasz. <czytaj dalej>
Anonim_2117:
Bo "nie płaca oodatkow!) Wcale! Nie zostawiają 50% zarobionych (w nim i napędzając pkb i profity firm dajac zateudnienie w szkołach i admini <czytaj dalej>
Anonim_2117:
Mi się osobiście podoba ta droga z podłoża naturalnego. Asfalt tylko będzie oznaczal większy ruch.

Natomoast ruch za duzy jest w mies <czytaj dalej>
Anonim_2117:
Bo teraz nie płacą podatków miastu k.. mać!? <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej