wtorek 5 marca 2024     Adrian, Fryderyk, Oliwia
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
Hanna Kaup BLOG

« powrót
Nadniemeński lot balonem
eGorzowska - 12775_DA7eVcpPTCCnn7RXUlaz.jpgZa każdym razem, gdy jechałam na Litwę, z podziwem spoglądałam w niebo, na którym unosiły się kolorowe balony. Ponieważ nie czuję się komfortowo na dużej wysokości, sądziłam, że taki sport to nie dla mnie. Jednak to, co zdarzyło się nocą 16 lipca, gdy polskie zegarki wskazywały godzinę 4.00, kolejny raz udowodniło, że strach ma wielkie oczy.

Unoszące się nad Wilnem, Kownem, Birsztanami czy Niemnem balony to obrazek na Litwie niemal codzienny, a już na pewno weekendowy. Coraz więcej ludzi pragnie wzbić się pod niebo, by z lotu ptaka spojrzeć na rozpościerające się po widnokrąg krajobrazy.
– Bardzo popularne są loty, w czasie których odbywają się zaręczyny. Jeszcze niedawno nie było tygodnia, byśmy nie mieli takiego zamówienia – mówi pilot balonów, założyciel klubu Padangiu Geles Roman Mikielewicz (https://skrydziai--oro--balionais-lt.translate.goog/?_x_tr_sl=lt&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc), na Litwie Romanas Mikelevičius.

Roman od 35 lat zajmuje się baloniarstwem, ma za sobą ok. 4 tys. lotów i ekipę, która zawiezie na miejsce startu, przygotuje lot i odbierze z miejsca lądowania. Tak też było z nami.
A pomysł lotu balonem zrodził się w głowie Krzysztofa Heyke, człowieka zajmującego się fotografią nie tylko nadniemeńskich terenów, profesora łódzkiej szkoły filmowej, wydawcy i podróżnika, prywatnie męża pianistki, która występowała również w Filharmonii Gorzowskiej Marii Gabryś-Heyke, doktor habilitowanej sztuk muzycznych, profesor Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Nietrudno się domyślić, że jeśli spotkałam ich w Wilnie, to są to przyjaciele siostry Michaeli Rak i Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki.

Propozycja lotu balonem była jedną z tych, których się nie odrzuca, mimo lęków. Tak więc noc z soboty na niedzielę to były ledwie dwie godziny snu. O 2.30 piliśmy przy hospicjum kawę, bez której s. Michaela nie wypuściłaby nas od siebie, a o 3.00 jechaliśmy już w kierunku Birsztan z Romanem, jego kierowcą i pomocnikiem.
– Myślę, że o 5.00 będziemy już w powietrzu – powiedział na początku drogi szef wyprawy. I tak się stało. Zanim wstał świt, znaleźliśmy jakieś pole, na którym zaczęło się rozkładanie sprzętu. Całość trwała jakieś 15 minut, łącznie z napełnieniem balonu powietrzem. Potem tylko stopa w otwór kosza, przełożenie nogi do środka i zajęcie swojego miejsca. Cztery osoby: Maria Gabryś-Heyke, Barbara Olszewska, Krzyszfot Heyke, ja i pilot to cała ekipa.

– Ruszamy – padła komenda i leciutko, bez żadnego kołysania, zaczęliśmy nabierać wysokości. Może pierwsze wrażenie, gdy wzrok dostrzegł oddalającą się ziemię, było nieco zaskakujące, ale nie spowodowało żadnego lęku. I tak zostało do końca lotu. Wznosiliśmy się więc na różne wysokości – trzeba było ominąć gęste lasy, by zejść nad wstęgę Niemna, który udało się pokonać sześciokrotnie w jego licznych zakrętach.

Decyzje o tym, jak miał przebiegać lot, należały do Krzysztofa Heyke, który wykonywał zdjęcia do swojego kolejnego projektu.
– Możemy się trochę pokręcić? – zapytał Romana i po chwili nasz kosz wykonał obrót wokół własnej osi, byśmy mogli zobaczyć każdą stronę urokliwego Niemna.

Potem znów nabieraliśmy wysokości i ją zmniejszaliśmy – wszystko za przyczyną sterowania linami i napełniania balonu ciepłym powietrzem. Roman uwijał się przy tym, powtarzając wielokrotnie, że lecimy bardzo szybko, czyli 40 km na godzinę. My – zajęci fotografowaniem i wydawaniem z siebie westchnień zachwytu – moglibyśmy tak lecieć i lecieć, ale żeby zaliczyć Kowno, trzeba mieć specjalne zezwolenia. Po godzinie, która minęła błyskawicznie, musieliśmy więc szukać miejsca do lądowania. Niestety, pod nami w większości rozpościerały się pola uprawne, a nam potrzebne były łąki albo tereny już wykoszone, na których nie rosną zboża. W dodatku zapowiadający zmianę pogody wiatr nie chciał nam pomóc, więc szykowało się lądowanie przy prędkości 20 km na godzinę.

– Przewrócimy się? – zapytałam Romana.
– Na pewno – odpowiedział spokojnie i jeszcze raz przypomniał, jak mocno mamy się trzymać, co zrobić z obiektywami i aparatami, by nie uległy uszkodzeniu.
– Przyszykujcie się – padła ostatnia komenda. – Musimy lądować.

Ostatecznie zostawiliśmy po sobie 40-metrowy ślad hamowania, powyrywane z korzeniami trawy i resztki rzepaku, w który trafiliśmy z prędkością, jaka zdarza się przy lądowaniu co najwyżej dwa razy do roku. Oczywiście, balon się przewrócił, część z naszej ekipy też, ale bez strat i jakichkolwiek boleści. Wszyscy opuściliśmy kosz o własnych siłach, szczęśliwi (a właściwie szczęśliwe, bo my trzy kobiety – jak się żartobliwie nazwałyśmy z uwagi na kapelusze, które dostałyśmy od s. Michaeli – z „Zakonu Czerwonego Kapturka), że udało się nam po raz pierwszy przeżyć tę niecodzienną przygodę.

Z lecącego balonu widzieliśmy jeszcze, jak auto szuka nas wśród łąk i pól, bo przecież trzeba było złożyć sprzęt i zabrać go z miejsca lądowania. Tym razem – podkreślał to Roman – właściciele pola okazali się przyjaznymi ludźmi i nic nie powiedzieli na wyrządzone przez nas szkody, pozwalając dotrzeć autem w głąb trudno dostępnego terenu.

Nasza przygoda zakończyła się powrotem o 8.00 polskiego czasu (tu jest godzinę dalej) do Wilna i poczuciem, że oto zdarzyło się nam nadzwyczajne doświadczenie, które chcielibyśmy kiedyś powtórzyć.

Widoki z góry są fantastyczne. Może nie oddają tych wrażeń zdjęcia, ale na pewno są namiastką naszej przygody, za którą dziękuję i pomysłodawcy Krzysztofowi Heyke, i s. Michaeli, która zaproponowała nam tę atrakcję, ale przede wszystkim ekipie Romana Mikielewicza, która sprawiła, że wszystko było w najlepszym porządku i przebiegało tak, jak nas uprzedzał. Każdemu polecam tych ludzi. Lecąc z nimi macie gwarancję profesjonalizmu i bezpieczeństwa.

Tekst i foto Hanna Kaup


Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć

, zdjęcie 1/62

, zdjęcie 2/62

, zdjęcie 3/62

, zdjęcie 4/62

, zdjęcie 5/62

, zdjęcie 6/62

, zdjęcie 7/62

, zdjęcie 8/62

, zdjęcie 9/62

, zdjęcie 10/62

, zdjęcie 11/62

, zdjęcie 12/62

, zdjęcie 13/62

, zdjęcie 14/62

, zdjęcie 15/62

, zdjęcie 16/62

, zdjęcie 17/62

, zdjęcie 18/62

, zdjęcie 19/62

, zdjęcie 20/62

, zdjęcie 21/62

, zdjęcie 22/62

, zdjęcie 23/62

, zdjęcie 24/62

, zdjęcie 25/62

, zdjęcie 26/62

, zdjęcie 27/62

, zdjęcie 28/62

, zdjęcie 29/62

, zdjęcie 30/62

, zdjęcie 31/62

, zdjęcie 32/62

, zdjęcie 33/62

, zdjęcie 34/62

, zdjęcie 35/62

, zdjęcie 36/62

, zdjęcie 37/62

, zdjęcie 38/62

, zdjęcie 39/62

, zdjęcie 40/62

, zdjęcie 41/62

, zdjęcie 42/62

, zdjęcie 43/62

, zdjęcie 44/62

, zdjęcie 45/62

, zdjęcie 46/62

, zdjęcie 47/62

, zdjęcie 48/62

, zdjęcie 49/62

, zdjęcie 50/62

, zdjęcie 51/62

, zdjęcie 52/62

, zdjęcie 53/62

, zdjęcie 54/62

, zdjęcie 55/62

, zdjęcie 56/62

, zdjęcie 57/62

, zdjęcie 58/62

, zdjęcie 59/62

, zdjęcie 60/62

, zdjęcie 61/62

, zdjęcie 62/62


17 lipca 2023 09:51, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę

Kalendarium eventów
« marzec 2024 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Bez korzeni nie zakwitniesz
Archiwa Państwowe oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zapraszają uczniów klas 4-7 <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - image074.jpg
admin ego:
Ciekawostka ze Szwecji
Taka przydrożna ciekawostka ze Szwecji. Zwykły parking przy drodze, tylko ... <czytaj dalej>
admin ego:
System kaucyjny na start
8 marca 2024 r. w Centrum Nauki i Techniki EC1 ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Filiżanka kawy lub dwie
Czy wiesz, że filiżanka kawy może zdziałać więcej niż tylko ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Marek z Rybakowa:
A Kristiny z Jenina coś nie widać ... <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Pięknie, pięknie...
zmp <czytaj dalej>
Anonim_3739:
W PRL były sprawne połączenia wszystko było połączone i torami i pksami. To są zaniedbania jakies <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Ale po co do Szczecina jak i myśli orzą bardzo sprawnie i szybko kursuje PKS.

Jak tam dojeżdżałem na egzaminy to w 50 minut byłem ju <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej