wtorek 27 lutego 2024     Anastazja, Wiktor, Gabriel
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
zygmunt_marek_piechocki BLOG

Piknikowo, upalnie i efemerycznie
przy Filharmonii Gorzowskiej
22 sierpnia 2018 06:57, Marek Z. Piechocki
Piknikowo, bo w plenerze obok FG. Na leżakach, kocach, krzesełkach. Niektórzy na trawie. Upalnie, bo takie lato na ten czas. Efemerycznie – tutaj w rozumieniu – ulotnie.

„Pikniki chopinowskie” – w minioną niedzielę kolejny, szósty, w odsłonie zagranicznej, kobiecej: Białorusinka, Pani Ekaterina Matokh. Niezwykła wrażliwość, wyczucie formy, wyobraźnia muzyczna, estetyka brzmienia, ulotność narracyjna – to tak w skrócie.

Wprawdzie James Huneker, amerykański pianista, krytyk muzyczny, autor monografii o Fryderyku Chopinie tak napisał (między innymi o nokturnach Chopina):
„W wielkich salach ginie coś z delikatnego, uduchowionego głosu Fryderyka Chopina. Rozumiejący rzeczy pianista grać będzie nokturny przed małym audytorium. Tak, aby mógł się uwidocznić ich intymny nastrój nocny. Zostały napisane dla godzin zmierzchu, godzin melancholijnego osamotnienia, w którym ich ciche tajemnicze dźwięki dopiero odzyskują głos, by opowiadać o bólu, ale i o sile twórczej Autora”. W wykonaniu Pani Ekateriny posłuchaliśmy dwóch nokturnów z opus 9. I naprawdę nie przeszkadzało, że audytorium w plenerze, że gdzieś z daleka dobiegał głos niedzielnych dzwonów. A jeśli zajrzy się do Jej programu, to poza Andante spianato i Wielkim Polonezem Es-dur oraz Sonatą B-dur wg KV 333 – to wszystkie pozostałe utwory w klimacie bez mała nokturnowym, romantycznym, nasyconym melancholią. Jak mawiają Rosjanie „wsie szczypatielnyje”. Chociażby trzecie „Pocieszenie” (Consolations nr 3 z 1850 roku Ferenca Liszta) Ale nie tylko!
Wszystkie kolejne utwory z pełnym poczuciem formy i stylu, stosownym kształtowaniem napięć, dynamiką (Etiuda cis-moll op. 10 nr 4), wszystko eleganckie, dokładne, opanowane pamięciowo.

Pani Pianistka doskonale ujarzmiła, oswoiła sobie cyfrowy fortepian. Wydobyła z niego wszystko to, co producent w nim zamieścił, by brzmiał bez mała jak instrument analogowy, ze strunami, pudłem rezonansowym. To wyjątkowa zdolność. Podobną zarejestrowałem w wykonaniu Pani Martyny Kubik (grała 22 lipca).

Jestem zauroczony zarówno recitalem, jak i osobowością Pani Ekateriny Matokh.
Skromna, urocza. Zapewne jeszcze o Niej usłyszymy. Także Jej grę.

Z. Marek Piechocki

We wtorek, 21 sierpnia 2018 roku
foto Filharmonia Gorzowska
<czytaj dalej>


Nie będę błaznem Filharmonii.
Blamaż i rehabilitacja
5 sierpnia 2018 21:48, Marek Z. Piechocki
Dzisiaj, w niedzielę 5 sierpnia 2018 roku, kolejny, czwarty już recital z cyklu „Pikniki Chopinowskie”. Nie było tak upalnie, jak minionej niedzieli. Na przedfilharmonijnej łące widownia. Leżaki, koce, krzesełka. Piknikowo, jak zechcieli pomysłodawcy. <czytaj dalej>


Dla trzystu kilkudziesięciu
24 kwietnia 2018 16:43, Marek Z. Piechocki
Dla trzystu kilkudziesięciu osób w miniony piątek (20 kwietnia 2018 roku) zagrała orkiestra Filharmonii Gorzowskiej. <czytaj dalej>


Moje lutowe i marcowe peregrynacje muzyczne
23 marca 2018 19:58, Marek Z. Piechocki
eGorzowska - 8461_fqpBU7y7h50wj9zQ28y6.jpgTak naprawdę mój tegoroczny sezon muzyczny napoczął się 9 lutego. <czytaj dalej>


Arytmetyka strachu. Liczenie dni. Czy nie jest za późno
18 listopada 2017 17:08, Marek Z. Piechocki
O arytmetyce strachu i ludzkiej empatii. <czytaj dalej>


"Lacrimosa" z łzą w oku
6 listopada 2017 20:43, Marek Z. Piechocki
Wolfgang Amadeusz Mozart zmarł 5 grudnia 1791 roku. Tak więc i rocznicowe sobotnie wykonanie jego Requiem w naszej Filharmonii Gorzowskiej i muzyczne zbliżanie nas do tajemnicy śmierci. Także do historii pisania tego dzieła - jeśli ktoś chciał sobie przy okazji przypomnieć biografię kompozytora, różne wątki związane i z tworzeniem oratorium i z życiem osobistym. <czytaj dalej>


Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta po raz drugi
2 listopada 2017 06:04, Marek Z. Piechocki

Po raz pierwszy w październiku 2015 roku pod batutą Pani Moniki Wolińskiej orkiestra Filharmonii Gorzowskiej i Poznański Chór Kameralny. Teraz, w sobotę 4 listopada 2017 roku, dyrygował będzie Pan Jacek Kraszewski a chóry przyjadą z Bydgoszczy i Szczecina. W rolach solistów panie Anna Choczaj / sopran Justyna Ołów / mezzosopran i panowie Emil Ławecki / tenor Leszek Holec / bas.

Kilka lat wstecz, w nieistniejącym (bardzo szkoda) Klubie Myśli Twórczej LAMUS spotkałem pianistę jazzowego Pana Przemysława Raminiaka. Na uszach miał słuchawki. Zapytałem, czego słucha. Zdjął je, podał i powiedział: „posłuchaj, to arcydzieło”. „Lacrimosa” Mozarta - stwierdziłem ze zdziwieniem. A wiesz, Przemek, że Wolfgang skończył swoje pisanie Requiem na ósmym takcie tej części dzieła? Oczywiście, wiedział.

Zapewne bardzo wiele ludzi zna tę kompozycję, jej historię począwszy od zamówienia po czas, kiedy Mozart umarł i inni kończyli pisanie nut. Znamy ich nazwiska, wiemy, że byli uczniami Amadeusza. I wiemy, że Msza Żałobna mimo tych perturbacji jest arcydziełem. Tak też uważał Fryderyk Chopin i zażyczył sobie, by zagrano ją podczas uroczystości pogrzebowych, kiedy odejdzie z tego świata. Tak też się stało.

Fryderyk zmarł 17 października 1849 roku, pochówek odbył się 30 października. W tym czasie zabalsamowane, pozbawione serca (na życzenie Chopina) ciało kompozytora spoczywało w podziemiach kościoła Św. Magdaleny w Paryżu. Dlaczego tak długo? Cóż... Nie było telefonów, a była konieczność zawiadomienia np. solistów będących poza Paryżem. Luigi Lablache (bas), jechał ponoć aż z Wiednia. Śpiewała Paulina Viradot (mezzosopran), Jeanne Anais Castellan (sopran), Alexis Dupont (tenor). Mało tego! Trzeba było załatwić u arcybiskupa Paryża oficjalne pozwolenie na to, by w czasie mszy św. mogły śpiewać kobiety.

Więc czekamy na sobotni wieczór w Filharmonii Gorzowskiej. A ja, póki co, słucham sobie Filharmoników Wiedeńskich pod Herbertem von Karajanem.

Z. Marek Piechocki

1 listopada 2017
foto Wikipedia
<czytaj dalej>


Kwintet Dęty w Sali Kameralnej
28 października 2017 22:03, Marek Z. Piechocki
26 września 2012 roku w garażu pod blokiem przy ul. Dekerta zagrało pięciu Muzyków Filharmonii Gorzowskiej. Zespół nazywał się „Philharmonic Chamber Soloists” a przewodził mu pierwszy skrzypek Orkiestry F.G. Pan Karol Legierski. <czytaj dalej>


Kochany przez Boga Mozart
3 października 2017 21:34, Marek Z. Piechocki
Pisarz, rysownik, kostiumolog, prawnik, muzyk, kompozytor Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, tak naprawdę nazywał się Ernst Theodor Wilhelm Hoffmann. Zrezygnował z imienia Wilhelm, nadając sobie nowe – Amadeusz. Uznał, że został dany ludzkości przez Boga, który go kocha. Amadeusz – to imię pochodzenia łacińskiego, składa się z dwóch członów: amare – miłość i deus – Bóg. Tak więc Amadeusz – kochający Boga lub kochany przez Boga. <czytaj dalej>


Ciemne i jasne barwy w kameralnej
27 września 2017 23:10, Marek Z. Piechocki
Ciemne i jasne barwy w kameralnej,
gdzie w takim oto zestawie sześciorga instrumentalistów, Muzyków z naszej Filharmonii Gorzowskiej
Łukasz Jaros / I skrzypce
Agnieszka Wenda / II skrzypce
Wiktor Rudzik / I altówka
Mikołaj Sobolewski / II altówka
Piotr Więcław / I wiolonczela
Katarzyna Winkiewicz / II wiolonczela

w piątek, 29 września od 19.00 grać będą najpierw Johannesa Brahmsa pierwszy Sekstet smyczkowy z op. 18 w tonacji B-dur, po nim kompozycję Arnolda Schönebrga Verklärte Nacht op. 4.
Całkiem ciekawie. I muzycznie i osobowo. Bo oto dwóch, jakże różnych kompozytorów – Johannes Brahms – przeciwnik programowości w muzyce, zwolennik muzyki absolutnej i Arnold Schönberg piszący na początku swojej kariery kompozytorskiej pieśni i utwory instrumentalne inspirowane poezją, nawiązując do wzorców romantycznych, klasycznych. Później, jak wiemy, zajął się atonalnością, dodekafonią.
Ale póki co, posłuchamy jego muzycznego poematu Rozjaśniona noc. Inspiracją był wiersz Richarda Dehmela pod tym samym tytułem. Opowiada o spacerze dwojga w nocny czas. Czas zwierzeń, dialogu, wybaczenia.
Swoje wrażenia, po wysłuchaniu wersji na fortepian i kwintet smyczkowy, tak zapisałem:
Joannie Marcinkowskiej - pianistce

Przychodzę do ciebie z Verklȁrte Nacht Op.4
Arnolda Schönberga

Rok 1899 – dzieło czwarte w pierwszej wersji
na dwoje skrzypiec dwie altówki i dwie wiolonczele

Do dwudziestego piątego
– dodekafonicznego minie dwadzieścia sześć lat

Wiem jak nie lubisz pantonalności
dlatego przypominam ci Rozjaśnioną noc
jej romantyczną melodykę narrację

We mnie jeszcze tamten Poznaniem spacer nocny
po koncercie w Akademii Muzycznej
gdzie grałaś Schönberga

Nie nie było jak w wierszu Richarda Dehmela
gwiazd księżyca spiczastych świerków
szedłem sam chodnikiem na św. Marcinie
ze mną muzyka i miłosna historia

Pani W.P. nie nosiła w sobie nie mojego dziecka
jak kobieta tamtego mężczyzny
więc nic nie wiem o swojej zgodzie lub niezgodzie

…migotanie ciepła
Od ciebie jest we mnie, a ode mnie w tobie.
I ono przemieni to obce dziecko,
Urodzisz je jako moje;
Tyś do mojego wnętrza wniosła wiele światła,
I uczyniłaś mnie znów dzieckiem.

Objął jej jędrne biodra,
ich oddechy całują się w przestworzach.
Dwoje ludzi idzie przez wysoką, jasną noc.

Niekiedy odtwarzam z CD Arnoldową opowieść
i za każdym razem pytam siebie jak skończyła się tamta historia

Owszem dopisuję szczęśliwe zakończenie

Jak niestety nie wszystkim o których Op. 46

Joanna Marcinkowska (wtedy jeszcze asystentka prof. Waldemara Andrzejewskiego, teraz już z tytułem profesorskim) wykonywała na fortepianie niezwykle gęstą fakturę zapisu Rozjaśnionej nocy. Na skrzypcach i wiolonczelach grali pedagodzy Akademii Muzycznej w Poznaniu.

Op. 46 – atonalne dzieło Schönberga Ocalony z Warszawy.

A pragmatyczny, stroniący od pokazywania uczuć w swojej muzyce Brahms?
Napisał dwa znakomite sekstety - właśnie ten, który usłyszymy B-dur (z 1860) i
G-dur op. 36. I jak to wielokrotnie bywało pierwszym recenzentem, wykonawcą (w pierwszych skrzypcach), był Józef Joachim. Próby wypadły dobrze i prawykonanie odbyło się w Hanowerze 20 października 1860 roku. A dzieło to jest, jak piszą biografowie, próbą przed komponowaniem większych form orkiestrowych. Znakomitą, jak pokazał czas.

Z. Marek Piechocki

<czytaj dalej>


Jaką kompozycję i czyją zagrał na bis?
24 września 2017 19:49, Marek Z. Piechocki
Sobota, a właściwie już niedziela, bo teraz, kiedy to piszę, po północnej już godzinie. Więc już za mną (za nami) i inauguracyjny koncert w Filharmonii Gorzowskiej i występ DanKoDuo w Jazz Clubie „Pod Filarami” – klasyka otworzyła nowy sezon w Filarach. <czytaj dalej>


Inauguracji muzycznej czas
19 września 2017 20:52, Marek Z. Piechocki
Muzycznie, inauguracyjnie w Filharmonii Gorzowskiej i Jazz Clubie Pod Filarami. <czytaj dalej>


Marek Piechocki o pikniku chopinowskim – inauguracji na Placu Sztuk
16 lipca 2017 20:32, Marek Z. Piechocki
Nieco sprawozdawczo. <czytaj dalej>


Kto był, widział i słyszał
2 lipca 2017 22:56, Marek Z. Piechocki
eGorzowska - 7865_2U3hjO9MDWR49UoZWMPI.jpgOstatnie moje pisanie w tym blogu nosi datę 4 grudnia 2016 roku. <czytaj dalej>


Dwudziestego szóstego listopada.
Wieczór w Filharmonii Gorzowskiej
4 grudnia 2016 15:50, Marek Z. Piechocki
„Mistrzowskie interpretacje, koncert symfoniczny”. Taki tytuł zobowiązuje. Więc byłem bardzo ciekaw występu naszej Orkiestry dyrygowanej przez Panią Monikę Wolińską, a także Pana Krzysztofa Jakowicza w roli solisty. Owszem, ciekawiła mnie również kondycja Muzyków i Pani Dyrygent po tych wszystkich zawirowaniach personalnych w Filharmonii Gorzowskiej. Niektórzy z melomanów spodziewali się publicznej abdykacji Pani Moniki Wolińskiej. I kiedy wzięła, tuż przed wykonaniem pierwszego utworu, mikrofon, to serce mi zabiło gwałtowniej. Na szczęście, niepotrzebnie. Zamiast np. „to mój ostatni raz” – usłyszeliśmy piękną, poetycką zapowiedź koncertu, którego fabułę można streścić słowem – „podróż”. I istotnie, była to podróż i w czasie, i w przestrzeni geograficznej (od kompozytorów francuskich po polskich, od wzburzonego morza po falujący step). Także podróż w sferze muzycznych różnorodności. Na stronie filharmonii znalazłem bardzo ładnie opisany ten koncert, zachęcający do odwiedzenia, posłuchania muzyki. Więc odpuszczam sobie pisanie o tym co, jak i kiedy:

„Koncert rozpocznie Uwertura La princesse jaune (1872), uchodząca za jedno z najbardziej zachwycających dzieł Saint-Saënsa. Uwodzi słuchacza jasnym brzmieniem, lekkością oraz nieprzebranym bogactwem orientalnych, inspirowanych Japonią, melodii i rytmów. Zaraz po niej muzyka malownicza, pełna emocjonalnych napięć, z niezwykle liryczną i śpiewną partią solową – I Koncert skrzypcowy op. 35. (1916) Karola Szymanowskiego. To swobodne w charakterze dzieło, dalekie już od tradycji romantycznych i dramatycznej ekspresji, uznawane jest za pierwszy „nowoczesny” koncert skrzypcowy. Z Orkiestrą Filharmonii Gorzowskiej wystąpi jeden z najwybitniejszych polskich skrzypków – Krzysztof Jakowicz. W świat muzyki impresjonistycznej przeniesie nas w pochodzący z cyklu Miroirs (Zwierciadła, 1904-05) Maurice’a Ravela utwór Une barque sur l’océan (Barka na oceanie). Sugestywnie ilustrując dźwięki fal oceanu i odsłaniając przed nami kolejne jego wcielenia, kompozytor sprawia, że dzieło staje się rodzajem malowniczej marynistycznej opowieści. Koncert zakończy poemat symfoniczny Zygmunta Noskowskiego Step, doceniany za oryginalną melodykę i ciekawe wykorzystanie w dwóch głównych tematach elementów polskiego i ukraińskiego folkloru. Wielokrotnie wskazywano też na związek utworu, napisanego pod koniec XIX wieku ku pokrzepieniu serc, z Trylogią Henryka Sienkiewicza”.

Oczywiście, zanim piątkowy wieczór, to posłuchałem sobie tych utworów w różnych interpretacjach. I nawet niezbyt mi ta muzyka przypadła do gustu. Wolę inną. Błąd! Co najmniej w przypadku tych utworów. Może to kwestia jakości nagrań, technicznej jakości mojego sprzętu. Na pewno muzyka żywa, słuchana bezpośrednio nadaje wykonywanym utworom blasku, pełności barw.

Skład naszej Orkiestry znacznie powiększony o muzyków doangażowanych. Więc pełne, mocne brzmienie. A cóż mam napisać o wykonaniu? Mnie zachwyciło. Wirtuozowski, pełen emocji występ solisty Pana Krzysztofa Jakowicza. Umiejętność panowania nad wielkim składem przez Panią Monikę Wolińską. No i przecież cały zespół! I mógłbym się tu rozpisywać o estetyce brzmienia, barwach (kolorystyce), kantylenie, proporcjach, napięciach, umiejętności oddawania faktury utworów (forma, styl), o ornamentyce, wejściach instrumentów solowych, stosownej koncentracji muzyków, etc.

Tylko po co? Moim zdaniem - człowieka, który odbiera muzykę trochę przez wiedzę o niej, ale nade wszystko poprzez wrażliwość na piękno i jakość muzycznej prezentacji - był to koncert znakomity. W prywatnym rankingu mieści się w pierwszej piątce świetnych wykonań Orkiestry Filharmonii Gorzowskiej pod batutą Pani Moniki Wolińskiej. Pierwsze miejsce okupuje Symfonia e-moll op. 39. Jeana Sibeliusa. To był 31 stycznia 2014 roku. Przed południem tego dnia biegałem lasami na nartach, wieczorem filharmonia. Piękny dzień, piękny wieczór!

Z. Marek Piechocki

<czytaj dalej>


Inauguracja w Filharmonii Gorzowskiej
4 października 2016 22:20, Marek Z. Piechocki
Bo najpierw to, co mnie najmniej obchodzi: jakieś listy pełne frazesów, zapowiedzi wspierania – owszem bez pokrycia. Raczej słyszy się – i to publicznie o tym, że filharmonia w miasteczku G. jest niepotrzebna, że zabiera pieniądze innym instytucjom kultury itd., więc o muzyce. <czytaj dalej>


Jestem za Muzyką!

5 września 2016 22:16, Marek Z. Piechocki
Kiedy z Muzykami przeprowadzałem wywiady, które w formie opowiadań o sobie są prezentowane na stronie Filharmonii Gorzowskiej, zadawałem wszystkim te same dwa pytania: Czy czują się artystami i jak radzą sobie z realnością życia codziennego? Bo, proszę przeczytać, co pisze o znaczeniu słowa „artysta” Leszek Żuliński, poeta i krytyk literacki. <czytaj dalej>


Miejsce przyjazne w Kłodawie
12 maja 2016 15:01, Marek Z. Piechocki

"Nooo, ciebie wieczorem to łatwiej spotkać „na łejku” niż w domu!" - usłyszałem od mojego syna Maćka, który na desce - trzymając się linki - w poprzek kłodawskiego jeziora czasem pomyka. I ma rację. Ale ja tylko obserwuję i dobry jestem teoretycznie. Gorzej z praktyką. Nawet nie spróbowałem.

Polubiłem to miejsce od samego początku, o czym już kiedyś pisałem. Drzewa z drugiego brzegu chronią od hałasu szosy do Kłodawy, patrzenie na jezioro, na piękno zachodzącego słońca uspokaja, łagodzi stresy…

Przyjeżdżam tu rowerem i późną jesienią, i zimą, i wczesną wiosną, kiedy jeszcze Wake Park nieczynny, kiedy nie ma nikogo. Ale, ale! I owszem! W tych porach roku spotykam wielu spacerowiczów korzystających z pomostów w promieniach popołudniowego słońca.

Potem nadchodzi lato i zjeżdżają się „łejkowcy”, przychodzą kibice, by popatrzeć.
Całe rodziny, niekiedy z małymi dziećmi. Bo to miejsce przyjazne ludziom – nikt nikogo nie sztorcuje, nie wygania; dzieci bawią się w nasypanym, udającym plażę piasku.

Pod deskami do pływania słychać szum wody, charakterystyczny szmer elektrycznego silnika napędzającego liny ciągnące wodniaków.

Miejsce przyjazne i potrzebne. Dla zwykłej ludzkiej integracji. Tych, którzy pływają i tych, którzy oglądają, spędzają swój wolny czas na powietrzu, pośród przyrody.

Miejsce przyjazne i potrzebne. Nie wszyscy wiedzą, że to pływanie, mieszanie kłodawskiego jeziora ma bardzo dobry wpływ na rekultywację jego wód. Na Barlineckim czy Sierakowskim są zamontowane specjalne urządzenia – aeratory pulweryzacyjne, które napowietrzają wodę, zwłaszcza jej głębsze warstwy. W Kłodawie mamy „łejkowców”. Ich jeżdżenie i wzburzanie wody dostarcza do niej więcej powietrza. Nie bez znaczenia jest fakt bliskości Wake Parku do plaży, gdzie jakże potrzebną czystsza woda!

Ale przecież nie może być idealnie! Zimą w tym miejscu przyjaznym spotykałem młodych ludzi popijających piwo na pomostach. Później sprzątałem butelki, torby po chipsach, podnosiłem rozsypane śmieci z pojemnika (przezornie zostawionego na jesień, zimę przez właścicieli „łejku”). Komuś chciało się wrzucić do jeziora stojak na deski…

A teraz? Zwłaszcza po wolnych dniach? Jakże smutny i przygnębiający widok. Puszki, butelki po piwie i innych napojach, wszelkiego rodzaju opakowania po jedzeniu, jednorazowe grille. Dzień po weekendzie pracownicy „łejku” rozpoczynają pracę od sprzątania. Pojemników nie starcza, więc pakują w czarne plastikowe worki.

Do kogo pretensje? Może nawet do Ciebie, który to czytasz! Więc może następnym razem przyjedź ze swoim workiem, zabierz ze sobą to, co przywiozłeś i zużyłeś!. Proszę!

Do kogo pretensje? Może do Urzędu Gminy w Kłodawie? Jeśli wiadomym jest, że tak wielu przyjeżdża odpoczywać (nie tylko na gminnej plaży), ale także wokół jeziora, to właściwym byłoby wystawienie większej liczby pojemników. I zabranie ich w stosownym czasie, nie wtedy kiedy już lisy i psy rozwloką ich zawartość.

Kilka dni wstecz rozmawiałem z leśniczym. Spotkaliśmy się, kiedy duktem jechałem rowerem z Kłodawy do Łośna. Mówił mi, że uporali się z problemem zostawiania śmieci w lesie. Po prostu, wszystkie wjazdy zostały zamknięte metalowymi barierkami. Mają mniej pracy, śmieci zabierają spod barierek. Nie muszą lasu objeżdżać. - Jaka wygoda – śmiał się leśniczy. Sarkastycznie.

Obrzydliwym jest zostawianie opakowań po jedzeniu z charakterystycznymi znakami firmowymi czy pustych puszek. Ileż pożytecznych stworzeń ginie w resztkach piwa. Proszę kiedyś, jadąc, podnieść jedną, leżącą na poboczu i wysypać z niej, np. kilka żuczków czy innych owadów. Nie ma w tym nic śmiesznego, że przed śmiercią napiły się browara czy coli!

Więc a’ propos barierek. Jeziora nie da się obarierkować…

A w załączniku kilka fotek z dzisiaj, kiedy to piszę. 10 maja 2016 roku.

Z. Marek Piechocki


Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
miejsce przyjazne w klodawie , zdjęcie 1/4

miejsce przyjazne w klodawie , zdjęcie 2/4

miejsce przyjazne w klodawie , zdjęcie 3/4

miejsce przyjazne w klodawie , zdjęcie 4/4

<czytaj dalej>


Do radnego Rawy dwa pytania
27 grudnia 2015 20:54, Marek Z. Piechocki
Radny Mirosław Rawa jest zdania, że obecny prezydent Jacek Wójcicki nie powinien iść śladem poprzedniego prezydenta, który wybudował filharmonię, bowiem takie inwestycje wymagają dużych dotacji na ich utrzymanie, a wokół nich nie ma żadnego rozwoju. <czytaj dalej>


Samochodzik o Szefie
31 sierpnia 2015 11:01, Marek Z. Piechocki
To była druga połowa lat 70. minionego wieku. Moja córka Monika mogła mieć wtedy pięć, sześć lat. Bywała ze mną na niedzielnych akademickich mszach w kaplicy na Chodkiewicza. <czytaj dalej>


Stasze wiadomości:
2
Kalendarium eventów
« luty 2024 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Gminna Biblioteka Publiczna w Bogdańcu organizuje konkurs fotograficzny „Bogdaniec - <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0650.jpg
admin ego:
#MamyNaToRadę
#MamyNaToRadę! Rusza platforma internetowa z bezpłatnymi poradami dla rodziców. We współpracy ... <czytaj dalej>
admin ego:
Gonty w Gontach
Wierząc porzekadłu mówiącemu, że wszystkie drogi prowadzą do domu, ruszyliśmy ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Ochrona zdrowia w niebezpieczeństwie
W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się ataki na jednostki ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_5314:
Swego rodzaju czepiactwo z mojej strony: metr sześcienny objętości, nie powierzchni. Powierzchnię mierzymy w metrach kwadratowych :-) ;-) <czytaj dalej>
Anonim_6553:
Pod hasłem odchudzenia rzekomo przeładowanego programu szkolnego, a w konsekwencji ulżenia doli ucznia i nauczyciela, dokonywany jest zamach na to, <czytaj dalej>
Anonim_1513:
):-) <czytaj dalej>
Anonim_6553:
media mówią żeby iść głosoawć to ludzie idą głosują nie wiedzą na kogo nic nie wiedzą ale głosują bo media im to wmówiły

p <czytaj dalej>
Anonim_6553:
pozabierać srajfony to sie wezmą do nauki i od razu znikną zaległości <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej